Nawet najwytrwalszy żeglarz musi w końcu zejść na ląd, a więc — chcąc nie chcąc — zmuszony jest "zaparkować" swoją łódź. Jak się do tego zabrać? To proste! W poniższym artykule znajdziecie wiele praktycznych wskazówek, dzięki którym z łatwością opanujecie cumowanie jachtu. Zapraszamy do lektury.
Na początek… Jak zacumować jacht?
Zanim przejdziemy do tego, jak cumować jacht, warto sprecyzować kilka pojęć, jakimi będziemy się posługiwać. Przede wszystkim należy uściślić, co rozumiemy przez „cumowanie”. Najprościej mówiąc, jest to unieruchomienie łodzi w oparciu o ląd – co jednak nie oznacza, że zostanie ona przymocowana bezpośrednio do brzegu. Do cumowania jachtu zwykle wykorzystuje się:
- nabrzeża,
- pomosty,
- keje,
- albo... burtę innej, wcześniej zacumowanej jednostki.
Alternatywnym rozwiązaniem może być cumowanie jachtu do załomu skalnego, albo palika (lub kotwicy) zamocowanych na brzegu. Należy pamiętać, że pod żadnym pozorem nie wolno cumować do drzew, ani też w miejscach lęgowych ptaków czy w parkach narodowych.
Liny służące do cumowania
Z pewnością cumowanie jachtu nie uda się bez specjalnych lin przeznaczonych do tego celu. Rzecz jasna, nie mogą to być jakieś przypadkowe „sznurki” - cuma musi być wykonana z odpowiedniego materiału (zwykle są to tworzywa sztuczne) oraz mieć odpowiednią wytrzymałość. Generalnie im większy jest tonaż i długość jachtu, tym grubsza musi być cuma – a szczegółowe wytyczne są tu określone stosownymi przepisami.
Warto pamiętać, że liny służące do cumowania dzieli się na trzy grupy, w zależności od tego, w którym miejscu jachtu są zamocowane i w jaką stronę biegną. Wyróżniamy zatem:
- cumy – to liny prowadzące od dziobu w przód lub od rufy w tył,
- szpringi – biegną przeciwnie do cum: od dziobu w tył i od rufy w przód,
- bresty – tu sprawa jest prosta: przebiegają one prostopadle do nabrzeża.
Zobacz również artykuł "Jaka lina do cumowania?"
Jak można cumować?
W gruncie rzeczy cumowanie jachtu przypomina nieco parkowanie samochodu – możemy to zrobić wzdłuż jezdni, albo prostopadle do niej (przodem lub tyłem do chodnika). Z łodzią jest podobnie, z tym że stosuje się tutaj nieco inne nazewnictwo. Mamy zatem:
- cumowanie longside – czyli burtą przy nabrzeżu (ewentualnie przy burcie innej, „zaparkowanej” już jednostki). Jak łatwo sobie wyobrazić, tego rodzaju postój zajmuje dużo miejsca przy brzegu, co sprawia, że bywa rzadko stosowany; w zatłoczonych portach zwykle nie można pozwolić sobie na takie ekstrawagancje,
- cumowanie rufą lub dziobem do nabrzeża – jeśli odwiedzimy dowolną marinę, 99 proc. jednostek będzie zacumowanych właśnie w ten sposób, czyli będą stać do siebie burtami. Oczywiście takie rozwiązanie wymaga dodatkowych zabezpieczeń; o ile stojąc longside, możemy zastosować cumy, szpringi i bresty, o tyle tutaj mocujemy do nabrzeża tylko jeden koniec łodzi – dziób lub rufę. Przeciwny trzeba więc ustabilizować w jakiś inny sposób – zwykle służą temu mooringi (takie „zatopione cumy”, na stałe przymocowane w danym miejscu), boje cumownicze, dalby, albo po prostu kotwice.
Jak zacumować jacht?
Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, ponieważ wiele zależy tu od szczegółów, takich jak wielkość jednostki, kierunek wiatru, zafalowanie, ilość miejsca itp., itd. Znów można posłużyć się analogią samochodową – nie ma jednego, uniwersalnego przepisu na sprawne zaparkowanie auta. Z pewnością można jednak zwiększyć szanse na udane cumowanie jachtu, przestrzegając kilku prostych zasad:
- Załoga powinna działać jak jeden organizm. Kiedy sternik wybierze miejsce do parkowania i zacznie manewr, niedopuszczalne jest negocjowanie z nim, udzielanie mu „cennych wskazówek”, czy przeprowadzanie własnych pomysłów. Czas na uwagi i wnioski będzie później, w porcie.
- Bezpieczeństwo to podstawa. Nie wolno wtykać palców w kabestany, wyskakiwać na ląd, ani próbować chronić burtę za pomocą własnych kończyn.
- Przed przystąpieniem do manewru cumowania trzeba przygotować liny i rozdzielić załogantom zadania: każdy musi wiedzieć, co należy do jego obowiązków – kto rzuca cumę, kto łapie boję, kto chroni burtę odbijaczami, kto obsługuje bosak itp.
- Cumowanie jachtu przebiega znacznie lepiej i sprawniej, jeśli załoga poprosi o pomoc ludzi na brzegu – warto zapytać ich o głębokość, obecność mooringów lub ewentualnych przeszkód, poprosić o odebranie cumy itp.
- Dobrą praktyką jest wykonywanie manewru cumowania powoli – zyskujemy wówczas więcej czasu na reakcje i ewentualne poprawki, a w przypadku niekontrolowanego wejścia w kontakt z nabrzeżem (zdarza się najlepszym) – minimalizujemy straty.