Newsletter
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
Twoje dane będą przetwarzane zgodnie z naszą polityką prywatności
Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Zarejestruj się

Przygotowanie jachtu do sezonu krok po kroku

Przygotowanie jachtu do sezonu krok po kroku

Posiadanie własnej łodzi to nie tylko przywilej i droga do życia pełnego przygód, ale również pewne obowiązki. Najważniejszym z nich jest właściwe przygotowanie jachtu do sezonu.

Pamiętajcie – Prawo Murphy'ego nie śpi: jeśli wiosną zaniedbacie sprawdzenia kilku istotnych elementów, na bank okażą się one wadliwe i będą się na Was mścić aż do jesieni. Krótko mówiąc, warto teraz zakasać rękawy i przystąpić do dzieła. Oto ściąga, która ułatwi Wam przygotować jacht do sezonu.

Jak przygotować jacht do sezonu? Krok po kroku

Krok 1 – wiadro i szczota w dłoń!

Brzmi jak plan? Nieszczególnie. Smutna prawda jest taka, że po zimowej przerwie jacht potrzebuje przede wszystkim solidnego wyszorowania kadłuba. Całego kadłuba – a więc zarówno pokładu, jak i burt, a nawet dna. Dzięki temu nie tylko nabierze blasku i lepszej prezencji, ale też będzie na nim lepiej widać ewentualne ubytki do naprawy. 

Krok 2 – kontrola szczelności

Kiedy łódeczka już lśni, można skontrolować szczelność iluminatorów oraz luków. Być może zresztą wcale nie trzeba będzie jej sprawdzać – jeśli są jakieś nieszczelności, istnieje spora szansa, że uwidoczniły się one podczas wykonywania kroku pierwszego – zwłaszcza jeśli poszliście na łatwiznę i zamiast wiadra użyliście myjki wysokociśnieniowej. 

Nie zapominajcie, że kwestia szczelności dotyczy również kingstona oraz umywalki. Niejeden piękny rejs stał się znacznie mniej romantyczny właśnie dlatego, że ktoś zaniedbał sprawdzenia tych pozornie błahych elementów. 

Krok 3 – wpuście wiosnę do wnętrza

A przynajmniej świeże powietrze. Solidne przewietrzenie nie tylko poprawi ogólną atmosferę, ale też zapobiegnie rozwojowi pleśni i grzybów – a takich pasażerów z pewnością Wam nie potrzeba. Wietrzenie powinno trwać kilka godzin; wybierzcie słoneczny, ciepły dzień i pozostawcie otwarte wszystkie możliwe luki. 

Krok 4 – kontrola elektryki

Możecie wykonać go równolegle z krokiem czwartym. Jak to ugryźć? Przede wszystkim należy spróbować uruchomić wszystkie możliwe instrumenty, światła i lampki. Wykorzystajcie fakt, że maszt jest złożony – w takim układzie dużo lepiej widać, czy zamontowane na nim ustrojstwo nie potrzebuje przypadkiem ingerencji elektryka. Podkreślamy, elektryka (a nie szwagra, który obejrzał filmik na YT). No, chyba że szwagier jest jednocześnie elektrykiem. W takim razie szacun. 

Krok 5 – przegląd żelastwa i sznurków

Ażeby test był wiarygodny, pomyślcie najpierw o ulubionym polityku albo urzędzie skarbowym i dopiero w takim stanie ducha spróbujcie sprawdzić, czy uda Wam się poruszyć okucia, knagi, stopery, mocowania masztu, relingi, kosz dziobowy, wanty itp. 

Nie oszczędzajcie też płetwy sterowej. Wszystko, co mogło się przez zimę poluzować, należy mocno przytwierdzić. Podejrzane zawleczki i przetyczki oraz nadwyrężone liny trzeba bezwzględnie wymienić – chyba że naprawdę lubicie ryzyko. 

Krok 6 – kontrola instalacji wodnej

Ten etap można wykonać w wersji okrojonej, czyli po prostu porządnie przepłukać zbiorniki, albo w wersji pełnej, wzbogaconej o dezynfekcję instalacji wody pitnej.

Skąd macie wiedzieć, która opcja jest właściwa? Zaufajcie własnemu powonieniu – jeśli z instalacji wydobywa się mało apetyczny zapaszek, oznacza to, że niechybnie została ona  skolonizowana i bez dezynfekcji ani rusz. 

Krok 7 – przegląd instalacji paliwowej

Należy rozpocząć ją od sprawdzenia, czy nie widać jakichś wycieków. Jeśli macie szczęście, wystarczy wymienić filtry, a w przypadku diesli oczyścić odstojniki. Jeżeli przez zimę beztrosko pozostawiliście w zbiornikach paliwo, sprawdźcie teraz jego jakość – może się okazać, że zgromadziła się tam woda (sorry, tak działa kondensacja). Wpuszczenie jej do silnika byłoby kiepskim pomysłem. 

Krok 8 – kontrola silnika i okolic

Okolice to głównie system chłodzenia. Zanim uruchomicie silnik, należy się upewnić, że pompa wody zaburtowej działa bez zarzutu. Przegrzanie go to ostatnia rzecz, jakiej chcecie doświadczyć. 

Krok 9 – sięgnijcie dna

Serio-serio. Wszelkie pęknięcia, obicia i podejrzane rysy poniżej linii wodnej należy naprawić. Nie czekajcie, aż zrobi się prawdziwa dziura – nawet niewielkie uszkodzenie sprawi, że woda będzie cierpliwie niszczyć laminat i pewnego dnia mała usterka stanie się dużym problemem. I kosztownym. 

Niewielkie ubytki możecie naprawić żelkotem, większe – szpachlówką żelkotową. Raz na kilka lat należy pomalować kadłub farbą antyporostową. Nie musicie tego robić akurat tej wiosny – ale jeśli widzicie, że zachodzi taka potrzeba, nie warto czekać.

Krok 10 – i na koniec...

Kiedy już uporacie się z całą tą robotą, możecie usiąść sobie spokojnie ze szklaneczką dowolnie wybranego napoju, spojrzeć na swoje dzieło i pomyśleć, jakie macie szczęście, że mogliście się tak namęczyć i napracować. 

Jest na świecie mnóstwo ludzi, którzy z różnych przyczyn nigdy nie poczują wiatru we włosach. Wznieście toast za ich zdrowie i... cieszcie się nowym sezonem. W końcu dobry żeglarz zawsze sięga myślami za horyzont. 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl